Reklama

czwartek, 04 lipiec 2024 19:29

Pochodząca z Wolbromia łuczniczka Wioleta Myszor będzie reprezentować Polskę na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu Wyróżniony

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
||||||| |||||||

 

Do trzech razy sztuka

 

W sobotę 29 czerwca, na nowym kompleksie sportowym przy Zespole Szkól ul. Pod Lasem w Wolbromiu, odbył się XV Puchar Lata w Łucznictwie, w którym udział wzięli młodzi zawodnicy z ośmiu klubów południowej Polski. Gościem specjalnym była Wioleta Myszor – zawodniczka kadry narodowej, która będzie reprezentować nasz kraj podczas zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Urodziła się w Wolbromiu i tutaj, pod okiem trenera Bolesława Pluty, uczyła się podstaw tego pięknego, ale jakże wymagającego sportu.

 

- Zaczynałam w Wolbromiu. Tu, do „Dwójki” chodziłam do szkoły i pan Pluta był moim nauczycielem wychowania fizycznego i wtedy po raz pierwszy strzelałam z łuku. Potem był UKS Diana i tak to się zaczęło – wspomina Wioleta. Dość przypadkowo, razem ze swoją koleżanką, trafiły potem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Żywcu, której specjalnością jest właśnie łucznictwo. - Tam, podczas codziennych treningów, zaczęłam doskonalić swoje umiejętności, zgłębiać tajniki tego sportu.

Po skończeniu szkoły średniej rozpoczęła studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, cały czas uprawiając łucznictwo. Dwa razy w swej karierze była zawodniczką rezerwową kadry narodowej przed wyjazdem na Igrzyska Olimpijskie (do Aten i Pekinu) w łucznictwie zespołowym. Za trzecim razem się udało, choć w konkurencji indywidualnej.

- Walczyłyśmy z dziewczynami o zespół i mieliśmy szanse na kwalifikacje olimpijskie, ale to jest sport i ostatecznie pokonały nas Chinki. Dwa dni potem były kwalifikacje indywidualne, gdzie startowałam w gronie prawie stu zawodniczek, z których tylko osiem mogło liczyć na awans w ramach miejsc dodatkowych. Nie bardzo więc wierzyłam w sukces i tak byłam pochłonięta rywalizacją, że nawet nie zauważyłam, gdy zdobyłam wymaganą ilość punktów. Dopiero trener mi o tym powiedział – gdy mistrzyni opowiada swoje przeżycia nadal słychać w jej głosie silne emocje.

Ale łucznictwo, to nie tylko strzelanie z kilkudziesięciu metrów do kolorowej tarczy. Zawodnik, żeby utrzymać dobrą formę w tej dyscyplinie, musi systematycznie prowadzić trening ogólnorozwojowy, musi odwiedzać siłownię, doskonalić swą psychikę. Jeśli ktoś chce osiągnąć prawdziwy sukces, musi całe swe życie podporządkować treningom.

I tak było w przypadku Wiolety Myszor. Obecnie mieszka kilkanaście kilometrów do Żywca i od 25 lat jest zawodniczką LKS Łucznik. Pracuje w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym, co – jak twierdzi – daje jej oraz innym sportowcom możliwości rozwoju. Zawsze chętnie wraca do Wolbromia, gdzie nadal mieszka jej rodzina, tutaj ma znajomych i przyjaciół. I dobre wspomnienia.

- Mam sentyment do tej szkoły, tutaj chodzą moja siostrzenica i bratanica. Pamiętam, jak na boisku, które było w tym samym miejscu, gdzie teraz jest ten wspaniały kompleks sportowy, z koleżankami spędzałyśmy całe popołudnia. Zawsze mówię, że jestem szczęściarą, bo mogłam być w klasie sportowej, pod okiem pana Bolesława. Nauczył mnie podstaw wszystkich dyscyplin sportowych, które były mi potem potrzebne, czy to w czasie egzaminów na studia, czy podczas treningów. Poznałyśmy podstawy narciarstwa biegowego, łyżwiarstwa, siatkówki, koszykówki, pływania... Ale oczywiście łucznictwo już wtedy było dla mnie na pierwszym miejscu. Strzelałyśmy z koleżankami tutaj, na boisku koło „Dwójki” i na stadionie Przeboju. Miałam super wuefistę – podsumowuje jednym zdaniem.

Założyciel UKS Diana Wolbrom, zasłużony trener i nauczyciel, Bolesław Pluta, uhonorował pamiątkowymi medalami swoją wychowankę, a obecnie olimpijkę – Wioletę Myszor oraz burmistrza Radosława Kusia. Sam odebrał pamiątkową statuetkę za zasługi i zaangażowanie w rozwój łucznictwa od zarządu klubu, który przed wieloma laty tworzył.

- Jako burmistrz Miasta i Gminy Wolbrom jestem bardzo dumny z tego, że nasza rodaczka ma tak wspaniałe osiągnięcia w łucznictwie i bardzo się cieszymy, że udało się pani zakwalifikować na olimpiadę. Wierzymy, że wywalczy pani dobre wyniki i zajmie wysokie miejsce w Paryżu – mówił Radosław Kuś, wręczając naszej mistrzyni bukiet kwiatów. Życzył uczestnikom zawodów wielu sukcesów, dobrej zabawy i gratulował organizatorom przygotowania imprezy.

A oficjalnego jej otwarcia dokonał obecny prezes UKS Diana Wolbrom, Jerzy Pacia. Rywalizowano w kategoriach młodzików, młodzików młodszych oraz dzieci (osobno chłopcy, osobno dziewczęta) oraz w klasyfikacji zespołowej.

 

Relacja z zawodów także w aktualnym wydaniu papierowym Wieści Wolbromskich.

 

Czytany 329 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 04 lipiec 2024 19:48