Reklama

czwartek, 05 sierpień 2021 21:09

Spotkanie z archeologiem w Sulisławicach Wyróżniony

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
||||||||| |||||||||

 

Co było, jak Wolbromia nie było?

4 sierpnia w Sulisławicach prof. Krzysztof Cyrek spotkał się z mieszkańcami by przybliżyć im pracę archeologów i przedstawić ciekawe odkrycia, jakich on wraz ze studentami dokonali na terenie gminy Wolbrom. Okazuje się, że nasze jaskinie, pola i lasy kryją wiele niezwykle ważnych dla naukowców skamieniałości. Dobrze byłoby, gdybyśmy my wszyscy także zdawali sobie sprawę z tego, jak ciekawą przeszłość kryje ziemia, po której na co dzień stąpamy.

- Jesteśmy tu obecni od 1991 roku i przez cały czas prowadzimy dość systematyczne prace – przypomina nasz gość. Przed laty głośno było o jego odkryciach w Dolinie Wodącej – w jaskiniach Zegar i Biśnik, które odbiły się szerokim echem w świecie nauki. Obecnie nadzoruje wykopaliska w Dolinie Udorki, czyli w lesie między Kąpielami Wielkimi, Porębą Dzierżną, a Udorzem. Okazuje się, że tamte tereny to istna kopalnia krzemienia czekoladowego, czyli materiału, z którego nasi dalecy przodkowie robili prymitywne narzędzia.

- Chciałem, za namową pani Lidii Musiał, zaprezentować mieszkańcom, szczególnie dzieciom i młodzieży, jak wartościowy jest to region pod względem walorów kulturowych, przyrodniczych – mówi. Profesor nie jest pewny efektów prowadzonych prac, zwłaszcza jeśli chodzi o częste przypadki dewastacji stanowisk archeologicznych. Nawet kraty oraz inne zabezpieczenia nie zawsze potrafią uchronić ważne z punktu naukowego miejsca od zniszczenia przez nieznanych, choć z dużym prawdopodobieństwem, miejscowych sprawców. Przykład wspomnianych jaskiń w Dolinie Wodącej daje, niestety, potwierdzenie tych informacji. Zamontowane kraty były systematycznie wyłamywane, a wykonana makieta przedstawiająca człowieka sprzed tysięcy lat szybko uległa zniszczeniu.

Pytam – skąd archeologowie wiedzą gdzie szukać? Okazuje się, że badania są prowadzone przez cały rok, ale szczególnie wiosną, gdy roślinność nie przykrywa jeszcze całej powierzchni ziemi. Wtedy pracownicy naukowi ze studentami idą w teren, by sprawdzić schroniska skalne, jaskinie, również pola. Często pług wyoruje fragmenty ceramiki lub różne inne artefakty, obok których my, niemający z archeologią zbyt wiele wspólnego, przechodzimy obojętnie. Gdy w danym miejscu takich znalezisk jest więcej (z okresu, którym interesuje się profesor Cyrek, są to narzędzia krzemienne i kości), zapada decyzja o dokładniejszych poszukiwaniach. - Gdy dzieciom i młodzieży pokażemy takie przedmioty, to one będą już uczulone i będą zdawać sobie sprawę, że warto je podnieść i pokazać komuś, kto się na tym zna – tłumaczy mój rozmówca. Snuje plany zainteresowania archeologią szerszej grupy mieszkańców i władz samorządowych, by odkryte stanowiska udostępnić dla turystów. Z pewnością znalazłyby się odpowiednie programy unijne, z których można byłoby pozyskać na ten cel pieniądze.

Młodzież z Sulisławic, oprócz ciekawej pogadanki o dawnych dziejach tej ziemi, ma także w planach wycieczkę do lasu w Porębie Dzierżnej, by zobaczyć prawdziwe stanowisko archeologiczne i poprzyglądać się pracy naukowców.

Organizatorem spotkań jest Dom Kultury w Wolbromiu wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich i Gospodarzy w Sulisławicach.

 

Czytany 336 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 05 sierpień 2021 21:13