wtorek, 03 listopad 2020 13:53

UWAGA: dzieci nie potrafią odróżnić prawdy od fikcji w sieci

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
||| |||

To na nas spoczywa odpowiedzialność

- Dziadek, to trzeba tutaj – pięcioletni wnuczek poucza jak znaleźć na jednej z popularnych stron internetowych nuconą przez niego od wczoraj piosenkę. Jego mały paluszek bezbłędnie przesuwa ikonki na telefonie. Nie umie jeszcze czytać, ale obrazki rozpoznaje bezbłędnie. Tylko patrzeć, jak całkiem swobodnie będzie poruszać się po wirtualnej rzeczywistości i sam weźmie telefon, żeby zadzwonić do dziadka, albo wyszukać ulubioną grę. Albo...?

Magiczna skrzynka do wszystkiego

Smartfon zdaje się być przedmiotem, który najmłodsi postrzegają jako magiczną skrzynkę, w której znaleźć można odpowiedzi na wszystkie pytania, interesujące ich filmy, bajki czy gry. Czasem jego miejsce zajmuje tablet, który można wziąć do łazienki gdy się siedzi na nocniku, albo do samochodu, by nie dłużyła się droga do przedszkola bądź na basen. Bo to, co za oknem jest z reguły mniej ciekawe od kolorowych, szybko przesuwających się obrazków na ekranie.

Wydaje się, że twórcy owych „okienek”, które zrewolucjonizowały systemy operacyjne komputerów, a teraz opanowały wszelkie inne urządzenia łączące się z przestrzenią wirtualną, nie zdawali sobie sprawy, że to, co było ogromnym skokiem do przodu i ułatwiło zwykłym ludziom wejście w zamknięty kiedyś krąg informatyków, stanie się wielkim zagrożeniem dla nas wszystkich, a szczególnie dla najmłodszych. Jest wręcz jakby skrojone pod nich: łatwe, intuicyjne, kolorowe, niewymagające umiejętności czytania, rozumienia zawiłych instrukcji, dostępne na wyciągnięcie ręki.

Niebezpieczeństwo jest duże...

...i coraz więcej specjalistów ostrzega przed nim. Małe dziecko, które nie wyrobiło sobie jeszcze umiejętności krytycznego spojrzenia na otaczający świat, ufa we wszystko, co przekażą mu dorośli, w tym także w to, co widzi i słyszy w telefonie czy tablecie włożonym mu do ręki przez rodzica. Często zdarza im się potem tłumaczyć synowi czy wnuczkowi: „To nie jest prawda, to taki żarcik w telefonie”. Kiwają małymi główkami, ale czy do końca rozumieją te słowa? Czy tata, bądź dziadek mają większy autorytet od wszechwiedzącego komputera? Może jeszcze tak, ale za rok, dwa...?

Pół biedy, gdy napotykają w sieci niegroźny wygłup, fikcję preparowaną dla rozweselenia czy zaciekawienia innych. Gorzej, gdy nieprawdziwe treści podawane są w poważnym otoczeniu, a całość robi wrażenie typowej informacji. Tragicznie, gdy twórcy tego typu treści zachęcają najmłodszych do interakcji, do przysłowiowego, niegroźnego, „kliknięcia”. Wciągając ich tym samym w swoje, często ciemne interesy, skąd tylko krok od daleko idących konsekwencji – uzależnienia, wykorzystywania, zapanowania nad chłonnymi i niewinnymi umysłami. A dorośli często w ogólne nie interesują się tym, co ich pociechy właściwie robią ze smartfonem, do czego on im służy, z kim się kontaktują. Okazuje się, że aż 23% rodziców w ogóle nie rozmawiało z dziećmi o bezpieczeństwie w sieci, a spośród tych, którzy to robili, tylko połowa poruszała temat niebezpiecznych treści (Orange, 2016).

Inicjatorami są dorośli

Jak dowodzi Ewa Krzyżak-Szymańska – autorka opracowania „Uzależnienia technologiczne wśród dzieci i młodzieży” (współfinansowanego w 2018 roku przez Ministerstwo Zdrowia), dla dzieci w wieku od dwóch do sześciu lat, inicjatorami korzystania z urządzeń cyfrowych są dorośli. Powyżej siódmego roku życia młodzi ludzie zaczynają już samoistnie szukać metod zaspokajania swoich potrzeb, a wpływ na ich wybory mają przede wszystkim rówieśnicy.

W Europie ustalono, że urządzeniami, z których chętnie korzystają dzieci, są tablety (około 50% badanych) i smartfony (około 35%). Podobnie sytuacja wygląda w naszym kraju. W 2015 roku Fundacja Dzieci Niczyje zrealizowała badania, które ujawniły, że ponad 60% dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6,5 roku życia korzystało z urządzeń mobilnych, takich jak: tablet, smartfon lub przenośna konsola. Badani rodzice deklarowali, iż prawie jedna trzecia rocznych dzieci korzystała z urządzeń elektronicznych, a w grupie wiekowej 5-6 lat prawie wszystkie dzieci miały już z nimi do czynienia. Za ich pomocą najczęściej oglądały filmy (około 80% badanych) i grały w gry (około 60% badanych). Rodzice pytani o powody udostępniania dzieciom urządzeń mobilnych wskazywali głównie na potrzebę zajęcia się swoimi sprawami (około 70% rodziców); co drugi przyznawał, że stosował urządzenie jako nagrodę dla dziecka, a co piąty rodzic, udostępniając urządzenie, nakłaniał dziecko do posiłku lub zaśnięcia.

A dzieci, gdy wciągnie ich jakiś filmik, gra czy bajka, całkowicie zatapiają się w cybernetycznej rzeczywistości. Odcinają się od otaczającego świata, nie reagują na nasze słowa, a próba wyrwania ich z tej studni kończy się z reguły niezwykle emocjonalną reakcją. Trzeba z tym uważać.

Badania wykazały, że o ile w 2014 roku młodzież spędzała średnio 3 godziny 40 minut dziennie w wirtualnej rzeczywistości, to już dwa lata później ta ilość czasu podwoiła się! Ma na to wpływ m.in. coraz większa dostępność urządzeń mobilnych. Dawniej, gdy chciało się serfować po sieci, trzeba było zasiąść przed ekranem komputera, co wymagało czasu i mogło być, przynajmniej w teorii, nadzorowane przez dorosłych. Obecnie większość nastolatków mobilne urządzenie nosi ze sobą cały czas i tak właściwie nikt nie wie, do czego je używa. Już cztery lata temu wykazano, iż około 30% nastolatków pozostaje online cały czas niezależnie od miejsca pobytu, a 93,4% codziennie korzysta z internetu w domu (badania Nastolatki 3.0 – NASK, 2016). Obecnie z pewnością tendencja ta pogłębiła się...

Od permanentnego towarzystwa internetu już chyba nie uciekniemy. Trzeba zrobić wszystko, by w jak największym stopniu technologia ta nam służyła, a nie była przyczyną wyobcowania, depresji, zaniku więzi rodzinnych i społecznych. Szczególnie ważne jest to w przypadku najmłodszych! A za nich odpowiedzialność ponosimy my, dorośli!

Wojciech Szota

Materiał powstał w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych z Polsko-Amerykańską Komisją Fulbrighta „Media bliżej ludzi”, finansowanego ze środków Departamentu Stanu USA.

SZKODLIWE TREŚCI

Szkodliwe treści to materiały, które mogą mieć negatywny wpływ na rozwój i psychikę dzieci i młodzieży. Dzieci mogą na nie trafiać celowo lub przypadkowo, np. poprzez mylne wyniki wyszukiwania, spam czy reklamę.

Do szkodliwych treści zazwyczaj zalicza się:

- treści pornograficzne, w tym materiały prezentujące relacje seksualne z wykorzystaniem przemocy oraz nietypowe i dewiacyjne zachowania seksualne;

- treści prezentujące przemoc i okrucieństwo, np. w filmach bądź brutalnych grach komputerowych;

- treści promujące zachowania autodestrukcyjne – samookaleczenia lub samobójstwa, bądź zachowania szkodliwe dla zdrowia, np. wyniszczające diety, zażywanie narkotyków lub dopalaczy;

- treści dyskryminacyjne, nawołujące do wrogości lub nienawiści wobec różnych grup społecznych, narodowościowych, religijnych lub osób.

ZASADY

Ustal z dzieckiem zasady korzystania z internetu.

Udostępniaj dziecku jedynie pozytywne i bezpieczne treści.

Rozmawiaj z dzieckiem o jego doświadczeniach w sieci.

Skonfiguruj ustawienia bezpieczeństwa w urządzeniu.

Zainstaluj program do kontroli rodzicielskiej.

(www.dzieckowsieci.pl)

POMOC

800 100 100 – telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawach bezpieczeństwa dzieci

dyżurnet.pl – zgłaszanie nielegalnych treści online

sieciaki.pl – edukacja dla młodych internautów

bezpiecznie tu i tam – kurs internetowy dla rodziców

 

Czytany 654 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 25 styczeń 2021 10:55