poniedziałek, 26 kwiecień 2021 12:55

Kolejna kandydatka z gminy Wolbrom walczy o tytuł MISS MAŁOPOLSKI Wyróżniony

 

Aleksandra – broni ludzi

Takie jest znaczenie greckiego imienia Aleksandra, zatem nasza kandydatka powinna mieć predyspozycje do wspierania innych, pomocy pokrzywdzonym i nieszczęśliwym.

Aleksandra Kołodziej mieszka w Zarzeczu, obecnie studiuje filologię angielską i germańską, ale interesuję się też zdrowym stylem życia, makijażem oraz podróżami. W przyszłości chciałaby połączyć studia oraz pasje i otworzyć szkołę językową. Największym marzeniem Aleksandry jest napisanie książki.

Jeśli chcesz jej pomóc i oddać na nią głos, to wyślij SMS o treści MMP.42 na numer 7248.

poniedziałek, 26 kwiecień 2021 12:52

Z Zalewu Wolbromskiego wyłowiono zwłoki mężczyzny Wyróżniony

 

Około godz. 8 rano 26 kwietnia służby ratownicze odebrały zgłoszenie, z którego wynikało, że kilka metrów od brzegu Zalewu Wolbromskiego, od strony parkingu, pływa ciało. Podejrzenia okazały się słuszne.

Przybyli na miejsce policjanci, wraz z ratownikami PSP wyciągnęli na brzeg zwłoki 69-letniego mężczyzny. Ze wstępnych oględzin wynikało, że znajdował się w wodzie powyżej 2 godzin, w związku z czym odstąpiono od reanimacji. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna był mieszkańcem Wolbromia. Przyczyny utonięcia badają specjaliści służb mundurowych oraz prokuratury.

piątek, 23 kwiecień 2021 06:49

Miechowska licealistka walczy o tytuł MISS MAŁOPOLSKI 2021 Wyróżniony

Walczy o wejście do finału

Milena Ożogowska mieszka w Swojczanach, ma 18 lat, chodzi do klasy o profilu matematyczno – chemicznym Liceum Ogólnokształcącego w Miechowie. Interesuje się chemią, kryminalistyką i modą, ale teraz startuje w konkursie MISS MAŁOPOLSKI 2021. Jest w półfinale konkursu i walczy o wejście do finału.

Jeśli chcesz jej pomóc - zagłosuj, wysyłając SMS o treści MMP.65 pod numer 7248

 

piątek, 23 kwiecień 2021 06:39

Kolejne drogi powiatowe do przebudowy Wyróżniony

 

Kolejne środki zewnętrzne

Samorząd Powiatu Miechowskiego pozyskał kolejne znaczne fundusze zewnętrzne na przebudowę dróg powiatowych, tym razem na ul. Podzamcze w Miechowie (592 m) oraz odcinek Racławice-Janowiczki (2,981 m). Poziom dofinansowania w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg na te zadania wynosi: ul. Podzamcze – 1.830.379 zł (70% kosztów kwalifikowanych) i Racławice-Janowiczki – 4.429.696 zł (60% kosztów kwalifikowanych).

W powyższych zadaniach partycypują samorządy lokalne – Gminy i Miasta Miechów oraz Gminy Racławice.

 Uczennica wolbromskiego LO walczy o tytuł MISS MAŁOPOLSKI

Wiktoria Walczak uczęszcza do klasy o profilu humanistycznym w wolbromskim Liceum Ogólnokształcącym. Przygotowuje się do studiów prawniczych, ale od 3 lat jest też fotomodelką. Obecnie rywalizuje w konkursie MISS MAŁOPOLSKI 2021. Liczy na głosy mieszkańców gminy Wolbrom, powiatu olkuskiego i całej okolicy.

Jeśli chcesz ją wesprzeć i oddać na nią głos, to wyślij SMS o treści MMP.97 na numer 7248

Wiktoria znaczy zwycięstwo!

 

 

Salony fryzjerskie i kosmetyczne otwarte

Od 26 kwietnia część obostrzeń zostanie poluzowana w 11 województwach o najmniejszej średniej dziennej liczbie zakażeń. Otwarte będą w nich salony fryzjerskie i kosmetyczne, a dzieci z klas 1-3 szkoły przejdą na nauczanie hybrydowe. Inne ograniczenia pozostaną.

W pięciu województwach, gdzie średnia dzienna liczba zakażeń na 100 tys. mieszkańców przekroczyła 35 – tzn. śląskim, dolnośląskim, wielkopolskim, łódzkim oraz opolskim – wszystkie dotychczasowe ograniczenia zostają utrzymane.

W 11 województwach, w których średnia dzienna liczba zakażeń na 100 tys. mieszkańców nie przekracza 35, zdecydowano o luzowaniu obostrzeń od 26 kwietnia. Są to województwa: podlaskie, podkarpackie, warmińsko-mazurskie, lubelskie, pomorskie, lubuskie, świętokrzyskie, mazowieckie, kujawsko-pomorskie, zachodniopomorskie oraz małopolskie.

Od przyszłego tygodnia w jedenastu województwach salony fryzjerskie, urody i kosmetyczne będą otwarte dla klientów, ale funkcjonować będą musiały w ścisłym reżimie sanitarnym.

Dzieci z klas 1-3 szkoły podstawowej przejdą na naukę hybrydową. W pozostałych pięciu regionach branża beauty będzie zamknięta, a dzieci wszystkich klas będą uczyły się zdalnie.

Wszędzie żłobki i przedszkola funkcjonują normalnie. Uczniowie starszych klas szkół podstawowych, szkół ponadpodstawowych, słuchacze placówek kształcenia ustawicznego oraz centrów kształcenia zawodowego uczą się zdalnie.

Pozostałe dotychczasowe obostrzenia dotyczą zarówno 11 województw z niższym wskaźnikiem dziennych zachorowań, jak i pozostałych 5 województw.

 Centra i galerie handlowe – tak jak obecnie – pozostają zamknięte, z wyjątkiem m.in. sklepów spożywczych, aptek i drogerii, salonów prasowych, księgarni.

 W placówkach handlowych na targu lub poczcie obowiązują limity osób. Jest to jedna osoba na 15 m2 – w sklepach do 100 m2 oraz jedna osoba na 20 m2 – w sklepach powyżej 100 m2.

 W miejscach kultu religijnego obowiązuje limit, zgodnie z którym na jedną osobę musi przypadać 20 m2.

 Bez zmian pozostaje także obowiązek zakrywania ust i nosa oraz zachowywanie 1,5 m odległości od innych osób.

 Wciąż zamknięte są teatry, kina, muzea i galerie sztuki.

 Hotele pozostają zamknięte do 3 maja. Wyjątkiem są m.in. hotele robotnicze, a także noclegi świadczone w ramach niektórych podróży służbowych – np. medyków, kierowców wykonujących transport drogowy czy żołnierzy.

 Możliwe jest uczestnictwo dzieci i młodzieży we współzawodnictwie sportowym prowadzonym przez odpowiedni polski związek sportowy.

 Możliwe jest również uprawianie sportu w obiektach sportowych na świeżym powietrzu – przy zachowaniu limitu do 25 osób (zarówno dzieci i młodzieży, jak i dorosłych).

 Działalność pozostałych obiektów sportowych (hale, kryte boiska itd.) nadal jest ograniczona wyłącznie do sportu zawodowego (tak jak dotychczas). Wszelkie wydarzenia mogą się odbywać bez udziału publiczności.

 Zamknięte pozostają m.in. siłownie, kluby fitness, baseny, sauny i solaria. Wyjątki od zasad określa rozporządzenie.

(PAP)

środa, 21 kwiecień 2021 07:51

Recenzja Aleksandry Smok uzyskała najlepszą opinię jury Wyróżniony

 

Recenzja książki po niemiecku

Kolejny konkurs LESELUST na recenzję książki w języku niemieckim odbył się w zimie bieżącego roku, termin składania najlepszych prac do Instytutu Goethego zakończył się 20 lutego 2021.

W szkolnym etapie udział wzięli uczniowie i uczennice klas 2a, 2Bg, 2b, 2e miechowskiego liceum. Oceniało jury w składzie: Ewa Krawczyk (Kraków), Agnieszka Czarnecka (Miechów), Urszula Zalasińska-Curyło (LO Miechów).
Pierwsze miejsce zajęła uczennica klasy humanistycznej 2Bg Aleksandra Smok, której recenzja uzyskała najlepszą opinię jury i została wysłana do Instytutu Goethego. Ola przeczytała książkę p.t. „Der Tote im See” (Trup w jeziorze) i napisała najlepszą recenzję.
Drugie miejsce zajęła również uczennica klasy 2Bg Wiktoria Domagała, która przeczytała książkę „Der letzte Kuss” (Ostatni pocałunek).
Trzecie miejsce zajęła uczennica klasy 2e Dominika Karkus, której recenzja książki „Der Mond war Zeuge” (Księżyc był świadkiem) została również zauważona przez jury.
Zwyciężczyniom gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

 

Pandemia obnażyła problemy sprzętowe

24 marca Marta Malec-Lech z zarządu województwa małopolskiego z radnym Sejmiku Mirosławem Drożdżem wręczyli samorządowcom i dyrektorom szkół z powiatu miechowskiego promesy z Pakietu Edukacyjnego Małopolskiej Tarczy Antykryzysowej. Pieniądze w ramach tego działania przeznaczone zostały na zakup sprzętu komputerowego wraz z oprogramowaniem i dostępem do internetu dla uczniów szkół podstawowych, ponadpodstawowych oraz placówek systemu oświaty prowadzących kształcenie ogólne. Sprzęt ten umożliwiają zdalne nauczanie i możliwość kontaktu między nauczycielami a uczniami.

Promesy na zakup sprzętu komputerowego do nauki zdalnej dla uczniów otrzymały:

Szkoła Podstawowa im. M. Kopernika w Swojczanach – 24.484 zł,

gmina Charsznica – 49.999 zł,

gmina Książ Wielki – 74.999 zł,

gmina Słaboszów – 49.999 zł,

Niepubliczne Liceum Ogólnokształcące w Miechowie Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Kielcach – 24.639 zł,

powiat miechowski – 33.504 zł.

To nie pierwsze wsparcie z MTA dla szkół. Zarząd województwa małopolskiego przeznaczył środki na to działanie w dwóch grantach w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020. W pierwszym rzucie wsparcie otrzymało 105 wnioskodawców, a w drugim kolejne 110 na łączną kwotę 12.772.572 zł.

(fot.: Starostwo Powiatowe w Miechowie)

poniedziałek, 19 kwiecień 2021 17:18

Dzielna Dunka z Jaroszowca

 

Urodziła się w Polsce i Polskę miała w sercu

Gdyby żyła, miałaby 100 lat. Była Dunką, ale urodziła się w Polsce i Polskę miała w sercu. Znalazło się tam miejsce także dla mężczyzny jej życia – również Polaka. Wspólnie walczyli w ruchu oporu w Kopenhadze i razem – połączeni węzłem małżeńskim – zginęli.
Anna Louise Christine Mogensen to kobieta, która powinna znaleźć się w panteonie bohaterów II wojny światowej, wywodzących się z Ziemi Olkuskiej – tuż obok Antoniego Kocjana czy Gerarda Woźnicy „Hardego”. U nas jednak mało się o niej pamięta, choć to niedopatrzenie wynika przede wszystkim z tego względu, że walczyła z Niemcami w Danii, bo stamtąd pochodziła jej rodzina. Knud Peder Mogensen, ojciec Knuda, Jørgena i o wiele od nich młodszej Anny, którą najbliżsi nazywali „Lone”, był inżynierem w duńskiej fabryce cementu F.L. Smidth w Aalborgu. Potem dostał ofertę pracy w Polsce, w Jaroszowcu, w tamtejszej cementowni (w opracowaniach często mylnie piszą, że znajdowała się w Olkuszu). Cementownię w Jaroszowcu zbudował w końcu XIX w. właściciel Klucz Ludwik Mauve. Za Jaroszowcem przemawiało to, że znajdowały się tu pokłady kamienia i margla (glinki) oraz linia kolejowa. Oprócz fabryki, która składała się z pięciu pieców i 15 wapienników, beczkarni, magazynów i biur, wzniesiono także – istniejące do dziś – cztery kamienice (dla pracowników), pałac (siedziba kierownictwa) i willę dyrektora. Zakład nazywano „Portlandcementfabrik Klucze”. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, tę zatrudniającą już ok. 500 pracowników firmę, nazwano Cementownią Klucze. Właśnie w 1918 r. do Jaroszowca przyjechał duński inżynier Mogensen. Anna urodziła się już w Polsce, w Kluczach, w 1921 r. Fabryka cementu w Jaroszowcu dotkliwie przeżywała czasy światowego wielkiego kryzysu. W rezultacie upadła. Dlatego w 1936 r. rodzina Mogensenów zmuszona była wrócić do Danii. Nie bez znaczenia był też fakt, że na lata trzydzieste przypadł czas nasilenia się w Polsce tendencji nacjonalistycznych. Mogensenowie nie byli Polakami, zaczęły ich więc spotykać nieprzyjemności ze strony niektórych, nastawionych szowinistycznie, mieszkańców Jaroszowca. Ktoś na drzwiach gabinetu Mogensena napisał: „Polska dla Polaków”. A przecież ten inżynier był dobrze wspominany przez pracowników, którzy zapamiętali go jako uczciwego, szanującego i słuchającego ludzi człowieka. Duńska rodzina, obok pochodzących z Finlandii Wegeliusów (dyrektor Kaarlo Wegelius szefował cementowni od 1901 r.), współtworzyli kulturalne oblicze Jaroszowca. Ponadto w 1930 r. Mogensenowie ufundowali szkole w Jaroszowcu sztandar (niestety, zaginął). Ale ciężkie czasy podzieliły ludzi. Mogensenów – jak wielu ewangelików – uważano za obcych, często brano ich za Niemców. Wyjazd do Danii musiał być dla Anny szokiem, bo przecież czuła się Polką. Gdy uczęszczała do szkoły w Krakowie, nudząc się na lekcjach matematyki, pisała wiersze – po polsku. Gdy przyjechała z rodzicami do Danii, władała językiem polskim i niemieckim, za to problemy miała z… duńskim. Zmuszona była wtedy pójść do szkoły z internatem. Tam zaczęła się jej fascynacja fotografią. Jednym z jej nauczycieli był Rigmor Mydskow – osobisty fotograf rodziny królewskiej. Fotografowanie stało się dla niej nie tylko pasją…    
Wybuchła wojna. Najstarszy brat, Knud, pojechał walczyć w obronie Finlandii, którą zaatakowali Rosjanie. Młodszy, Jørgen, zawodowy dyplomata, został wicekonsulem duńskim w Gdańsku; mimo to współpracował z polską podziemną organizacją „Gryf Pomorski” (m.in. przewiózł do Danii kody dla radiostacji i stemple umożliwiające wystawianie konspiratorom fałszywych dokumentów). Rodzina Mogensenów zaangażowała się w pomoc dla polskich uchodźców. W 1940 r. Niemcy zajęli Danię, która wbrew temu, co przez dziesięciolecia pisano, dość dzielnie się broniła – Wehrmacht stracił ponad 200 żołnierzy. Niemiecka okupacja Danii w niewielkim stopniu przypominała okupację Polski. Niemcy uważali Danię za spokojny kraj, a stacjonowanie tam za coś zbliżonego do urlopu. Jednak Duńczycy nie zamierzali być pokorni. Udowodnili to choćby w sposobie, w jakim solidaryzowali się z Żydami. Gdy Niemcy zarządzili, że Żydzi mają nosić opaski z gwiazdą Dawida, Duńczycy też zaczęli je nosić. W 1943 r. w Danii utworzono niewielki, ale wcale skuteczny ruch oporu, który zwał się „Holger Danske”, czyli Ogier Duńczyk. Nazwa nawiązywała do legendarnego, zaklętego w kamieniu duńskiego rycerza, bohatera Pieśni o Rolandzie („Ogier duński najwaleczniejszy jest ze wszystkich”). Organizacja wsławiała się zwłaszcza akcjami likwidacyjnymi; głównymi egzekutorami byli Jorgen Haagen Schmith, używający pseudonimu „Cytryna”, i Bentem Faurschou Hviidem, czyli „Płomień”. Młodzi, pewni siebie i bezwzględni ludzie, którzy mieli dobrze opracowaną technikę likwidowania kolaborantów, redaktorów ichniejszej prasy gadzinowej, a z czasem także żołnierzy niemieckich i hitlerowskich urzędników. To spowodowało, że policja niemiecka, osławione gestapo, zajęła się nimi na poważnie. Egzekutorzy musieli na jakiś czas zaprzestać działań, bo groziła im dekonspiracja. W tym czasie 23-letnia Anna Mogensen używająca jako pseudonimu przydomka, jaki nadali jej rodzice, „Lone”, działała w polskim ruchu oporu, czyli organizacji „Felicja” (powstała przy przedstawicielu Rządu Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźstwie). Pierwszym komendantem „Felicji” był nauczyciel języka polskiego, podharcmistrz Adam Sokólski, z którym Annę łączyła przyjaźń. Jej raporty o ruchach wojsk, o sytuacji w okupowanej Danii, ale przede wszystkim zdjęcia wojskowych oddziałów i instalacji, trafiały do centrali w Londynie. Anna współpracowała też z duńskim „Holger Danske”. W lipcu w 1943 r. z tej liczącej kilkadziesiąt osób organizacji, po aresztowaniach, pozostała garstka, w tym obaj likwidatorzy: „Cytryna” i „Płomień”. Namawiali oni do współpracy Annę Mogensen, ale „Lona” w tym czasie poznała już Lucjana Masłocha, polskiego oficera, który dostał rozkaz odbudowania, również zdziesiątkowanej aresztowaniami, polskiej konspiracji. Dowództwo przypuszczało, że po ewentualnym zajęciu Francji niemieckie U-boty będą stacjonować w portach duńskich. W Danii była więc potrzebna mocna siatka konspiracyjna i Masłocha dostał zadanie takową zorganizować. To musiała być dość komiczna scena, gdy Anna, kobieta mierząca bez mała 180 centymetrów, meldowała się pierwszy raz nowemu dowódcy „Felicji”, mierzącemu ok. 165 cm. Z tego, co wiadomo, Masłocha, ps. „Mały”, trochę ją śmieszył, ale szybko zyskał w jej oczach, gdy Anna się przekonała, jaki jest energiczny, rzutki, a przede wszystkim, jak skutecznie działa. Ten zaprawiony w walce wojskowy (walczył w bitwie nad Bzurą) trafił do Danii… piechotą; dostał się tam z oflagu pod Lubeką (łącznie przeszedł ok. 500 km!), gdzie zorganizował ucieczkę podkopem. W Kopenhadze Masłocha – dzięki kontaktom Anny – zorganizował centralę w dobrze zakonspirowanej willi na przedmieściach stolicy, skąd za pomocą radiostacji wysyłano zaszyfrowane meldunki do Londynu. Głównie jednak werbował nowych agentów, dzięki którym do Anglii trafiały cenne informacje o wojskowych lotniskach, rozmieszczeniu baterii nadbrzeżnych czy zasięgu niemieckich radarów. Anna kursowała między Danią i Szwecją. Przemycała broń, zdjęcia, listy, ulotki. Przyjmowała zrzuty z alianckich samolotów, a nawet angielskich komandosów. Na początku 1944 r. dotarła m.in. na wyspę Bornholm, gdzie na poligonie Niemcy testowali pociski V1 i V2. Anna informacje o poligonie przekazała do polskiej centrali w Londynie, a ta poinformowała angielski wywiad. Tak więc Anna Mogensen, obok Antoniego Kocjana, była drugą z osób urodzonych na Ziemi Olkuskiej, która miała udział w rozpracowaniu tajnej niemieckiej broni, tzw. wunderwaffe. Potem pojechała do Francji, gdzie sporządzała plany umocnień niemieckiego Wału Atlantyckiego. Choć Lucjan Masłocha uważał to za szaleństwo, pomógł w zorganizowaniu jej przerzutu do Anglii, by mogła wziąć udział w lądowaniu aliantów w Normandii; znalazła się tam jako fotoreporterka. 6 czerwca 1944 r. była jednym z zaledwie kilkunastu cywilów, którym dane było zobaczyć tę największą akcję desantową w dziejach świata.      
Wcześniej jednak, bo w końcu 1943 r., Niemcy postanowili zorganizować akcję wywiezienia duńskich Żydów do obozów zagłady. To porucznik Masłocha dowiedział się o planowanej eksterminacji – informację wyciągnął od znajomego niemieckiego urzędnika. Duński rząd, wespół z ruchem oporu, zorganizował na szybko akcję wywiezienia większości Żydów do Szwecji (kilkuset nie zdecydowało się na wyjazd i trafiło do obozów). Anna była jedną z organizatorek przerzutu; ale na wynajęcie kutrów i łodzi potrzebne były pieniądze. To Lona wymyśliła, żeby za biednych zapłacili bogaci Żydzi.
W październiku 1944 r. duńskie podziemie poniosło dotkliwą stratę – w nieudanym zamachu na wysokiego oficera SS Rolfa Guntera zginęli „Cytryna” i „Płomień”. To miała być akcja na miarę likwidacji przez Czechów szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, protektora Czech i Moraw, Reinharda Heydricha, ale duńscy konspiratorzy źle przygotowali akcję, a poza tym zjadły ich nerwy.
Tymczasem między Anną i Lucjanem zrodziło się coś więcej  niż przyjaźń… W sylwestra 1944 roku, w kościele św. Ansgara przy Bredgade w Kopenhadze, 23-letnia Anna Louise Mogensen, ps. „Inga Sørensen”, i 31-letni Lucjan Masłocha, ps. „Mały”, wzięli ślub. Lucjan, nie mogąc kupić czerwonych róż, nabył herbaciane. Anna powiedziała wtedy, że takie róże mogą przynieść pecha. „Był bardzo piękny, jasny i mroźny dzień, kiedy pojechaliśmy do miasta, by wziąć ślub. Słońce zachodziło tak, jakby chciało powiedzieć do tego starego smutnego roku piękne – Żegnaj. Mam nadzieję, że ten nowy będzie jaśniejszy” – pisała tego samego dnia, w liście do matki.
W nocy 3 stycznia gestapo otoczyło willę, w której ukrywali się konspiratorzy. Ktoś zadzwonił do drzwi umówionym sygnałem. To byli… Niemcy; wdarli się do willi. Lucjan Masłocha otworzył ogień. Jednak napastników z SS było zbyt wielu; Polak zginął na miejscu. Zginęła również Anna, trafiona kilkoma kulami. Podejrzewa się, że zdrajcą był Arne Oskar Hammeken, Duńczyk powiązany z „Felicją”; choć nie przyznawał się do winy, został po wojnie skazany na śmierć i powieszony. Szczątki Lone i Lucjana zostały zidentyfikowane przez rodzinę w czerwcu 1945 roku, w miejscu straceń w Ryvange. Mszę żałobną odprawił w tym samym kościele, w którym Anna i Lucjan wzięli ślub, ten sam ksiądz. Mindelunden w Ryvangen, czyli miejsce ich śmierci, decyzją rządu duńskiego zostało zamienione w cmentarz bojowników ruchu oporu, gdzie spoczęło 106 bohaterów Danii; Anna Mogensen jest w tym gronie jedyną kobietą, a Lucjan jedynym cudzoziemcem.
Anna „Lone” Mogensen została  pośmiertnie odznaczona krzyżem Virtuti Militari. Małżeństwo ma swoją niewielką ulicę i obelisk w Łodzi (Lucjan urodził się w 1912 r. w podłódzkich Bobrowicach). W 1977 r. zrealizowano film dokumentalny pt. „Felicja” (reż. Magda Żurowska), opowiadający o polsko-duńskiej organizacji konspiracyjnej. W 2016 roku nakładem Instytutu Pamięci Narodowej ukazała się  książka „Róże dla Lone”, którą napisała mieszkająca w Danii dr polonistyki Maria Małaśnicka-Miedzianogóra. Mniej więcej przed dekadą autorka była w Olkuszu. Pamiętam spotkanie z nią w olkuskim PTTK-u, gdzie szukała informacji o najwcześniejszym okresie w życiu Anny Mogensen. Niestety, niewiele mogliśmy jej wtedy pomóc (w spotkaniu uczestniczył też Jurek Roś). Jednak badaczka losów bohaterki dotarła do wielu informacji i sporo miejsca w swej książce poświęciła dzieciństwu Anny Mogensen i pracy jej ojca w cementowni w Jaroszowcu. Także w 2016 roku wydana została książka „Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię” – Marka Łuszczyny, w której jeden z rozdziałów autor poświęcił urodzonej w Kluczach kobiecie. Wreszcie w  maju 2017 r., w Jaroszowcu odsłonięto tablicę poświęconą Annie Louise Kristine Masłocha z d. Mogensen. Swoją drogą historia Anny Mogensen i Lucjana Masłocha to materiał na świetny film wojenny i przypuszczam, że prędzej czy później takowy powstanie, jako koprodukcja dwóch ukochanych krajów Anny: Polski i Danii.

Olgerd Dziechciarz

 

poniedziałek, 19 kwiecień 2021 08:58

Nowy teren pod budownictwo wielorodzinne w Wolbromiu Wyróżniony

 

Kolejna dobra decyzja

Radni Rady Miejskiej w Wolbromiu podczas sesji rady 8 kwietnia 2021 r. jednogłośnie wyrazili zgodę na łączną sprzedaż w trybie przetargowym nieruchomości gruntowych - dwóch działek o łącznej powierzchni 0,8522 ha, położonych na południe od osiedla Władysława Łokietka i pobliżu Zalewu Nerka w Wolbromiu. W planie zagospodarowania przestrzennego, działki nr 4970/603 oraz nr 3540/4 położone są na terenach z podstawowym przeznaczeniem pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną. W najbliższym otoczeniu atrakcyjnej dla inwestora jak i przyszłych mieszkańców lokalizacji, znajdują się nieruchomości zabudowane budynkami mieszkalnymi wielorodzinnymi, nieruchomości zabudowane budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi, szkoła, nieruchomości niezabudowane oraz Zalew Nerka.

Przypomnijmy, że w tej samej okolicy spółka NOWUM już zapowiedziała budowę nowoczesnego bloku mieszkalnego na ok. 60 mieszkań.