Wyświetlenie artykułów z etykietą: Ciekawe artykuły

Bez ręki potrafię żyć jeszcze lepiej

Nie mam ręki – trudno. Bóg tak chciał... Może przez to dał mi do wykonania inne zadanie? Może jak bym miał dwie ręce, to byłbym złym człowiekiem? A może właśnie dzięki temu robię coś dobrego? Kto to wie...?

Robert Pobudkiewicz w 1998 roku stracił prawą rękę. Nieszczęśliwy wypadek w pracy, trzeba było ją amputować powyżej łokcia. Nie załamał się. Wprost przeciwnie. Ta ułomność otworzyła mu oczy na ważne sprawy, zmotywowała do działania na rzecz innych.

-„Było groźnie, bo straciłem sporo krwi i lekarze potem mówili mi, że mogłem nawet umrzeć. Choć ja przez cały czas wierzyłem, że z tego wyjdę. Gdy obudziłem się po operacji wszyscy byli zdziwieni, że tak pozytywnie do tego podchodzę. Miałem 24 lata, pół roku wcześniej się ożeniłem, urodziło się moje pierwsze dziecko, było miesiąc po chrzcinach. Miałem dla kogo żyć. Jak tu umierać...?” – opowiada po latach.

Dział: Region
czwartek, 29 czerwiec 2017 09:06

75. rocznicę zagłady olkuskich Żydów

75. rocznicę zagłady olkuskich Żydów

Po latach kłótni, sporów, tłumaczenia, że tak trzeba, że to wstyd, że miasto nie pamięta o zamordowaniu ponad 3 tysięcy swych obywateli wreszcie odsłonięto pamiątkową tablicę na budynku Starostwa Powiatowego w Olkuszu, gdzie olkuscy Żydzi spędzili ostatnie chwile w rodzinnym mieście. Gdy w 1939 r. Niemcy wkraczali do Olkusza, mieszkało w nim ok. 12 tys. ludzi, z tego ok. jedną czwartą stanowili Izraelici. Niemcy utworzyli na północy miasta getto, z którego wysiedlono Polaków, a w ich miejsce zakwaterowano Żydów z Olkusza i Będzina. W czerwcu 1942 r. rozpoczęto likwidację getta. Część młodych, zdolnych do pracy ludzi trafiło do zakładów, gdzie między innymi szyli mundury wojskowe. Jednak większość, w tym kobiety, dzieci i starcy, zostali wysłani do komór gazowych w obozie masowej zagłady w Auschwitz-Birkenau. Największy transport wyjechał z olkuskiego dworca 13 czerwca 1942 r.

Dział: Powiat olkuski
środa, 17 sierpień 2016 16:27

Jedyna w Polsce makieta bitwy pod Racławicami

Magiczna zagroda w Niezwojowicach

Prawdopodobnie jest to jedyna makieta przedstawiająca scenę batalistyczną w Polsce. Przynajmniej jeśli chodzi o skalę odwzorowania oraz ilość prezentowanych postaci. 300 żołnierzy na obrotowej platformie średnicy ponad 7 metrów zobaczyć można tylko w Niezwojowicach, na terenie prywatnego Teatrum Bitwy pod Racławicami.

 

więcej niż makieta

 

Bo trzeba przyznać, że określenie „makieta” nie do końca oddaje charakter tego miejsca. Oprócz drewnianych, kilkunastocentymetrowych figurek, rozmieszczonych na platformie odzwierciedlającej w miarę wiernie topografię terenu, jest jeszcze głos Andrzeja Seweryna barwnie opisującego przebieg bitwy. Ściany zaadaptowanego na lokalną galerię pomieszczenia szczelnie wypełniają obrazy związane z tym historycznym wydarzeniem i postaciami w nim związanymi, obok wiszą chłopskie sukmany oraz fragmenty umundurowania z epoki, a w kącie – konstrukcja z kilkunastoma ilustracjami autorstwa Tadeusza Burego, przedstawiającymi sceny z mało znanego utworu Włodzimierza Tetmajera „Racławice”.

czwartek, 07 sierpień 2014 21:17

Konferencja popularno - naukowa w Załężu

Z miłości do Jury

Okazuje się, że Dolina Wodącej oraz zlokalizowane w jej okolicy skały, jaskinie i potoki, kryją więcej skarbów, niż mogliśmy początkowo przypuszczać. Odnalezienie przed kilku laty, przez naukowców Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, śladów osadnictwa ludzkiego z okresu plejstocenu, było najbardziej spektakularnym wydarzeniem, które zostało szybko zauważone w świecie naukowym, przyczyniając się do lepszego poznania pradawnych dziejów Europy. Ale prace zespołu badaczy i studentów pod kierunkiem prof. Krzysztofa Cyrka zaowocowały szeregiem innych odkryć, które pozwalają patrzeć na naszą okolicę jako na prawdziwą skarbnicę wiedzy.

Ciekawą propozycją zaprezentowania prac i odkryć naukowców z tej dziedziny była konferencja popularno - naukowa zorganizowana w Załężu 12 lipca.

Dział: Wolbrom
piątek, 06 czerwiec 2014 17:14

Wiesław Kopeć kolekcjonuje narzędzia szewskie

Śpilory, kopyta i raszple

O tym, że Wolbrom był miastem szewców, dzisiaj świadczy już chyba tylko pomnik Jana Kilińskiego na rynku. A przedwojenne gazety podawały, że w mieście pracowało ponoć 1800 rzemieślników, trudniących się wyrabianiem butów, a w okolicznych wioskach – kolejnych 700. Wolbromscy szewcy sprzedawali swoje wyroby na wszystkich okolicznych targach – także w Olkuszu i Krakowie, gdzie buty z Wolbromia były bardzo cenione. Wstawali w nocy, brali worek na plecy i w drogę! Autobusów, ani tym bardziej samochodów, przecież nie było...

W czasie wojny wolbromscy szewcy pracowali, bo zbyt na buty był. Także za Polski Ludowej jeszcze długo mieli zajęcie, chociaż ich tradycje przejęła na długi czas spółdzielnia szewców i cholewkarzy mieszcząca się przy ulicy Mariackiej. Buty robione tutaj, częściowo już przy użyciu maszyn, sprzedawano w Wielkiej Brytanii i Rosji, a nagradzane były na Targach Poznańskich. Reklamacje się nie zdarzały – wierzch ze skóry, spód ze skóry, obcas ze skóry, wkładka ze skóry. A wszystko zrobione fachowo, więc wychodziły buty nie do zdarcia. Szły jak ciepłe bułeczki...

Dział: Powiat olkuski

Dla takich chwil warto żyć

-„W najśmielszych oczekiwaniach, wymyślając konkurs parę lat temu, nie mogłem marzyć o tym, że doprowadzi on do odnowienia jakiegoś pomnika. I za to, autorkom serdecznie dziękuję” - mówił podczas uroczystości w Czarnym Lesie przedstawiciel Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, pomysłodawca konkursu „Zachować dla przyszłych pokoleń” Robert Springwald. A miał na myśli dwie uczennice Zespołu Szkół w Dłużcu, które zainspirowały lokalną społeczność do upamiętnienia miejsca zamordowania przez hitlerowskich okupantów 11 mieszkańców Łan Średnich.

A wszystko zaczęło się...

Dział: Wolbrom
piątek, 06 czerwiec 2014 10:27

II Małopolskie Święto Chleba w Wolbromiu

Mamy rekord!

Jednym z ważnych punktów, obchodzonego 25 sierpnia II Małopolskiego Święta Chleba w Wolbromiu, było bicie rekordu Polski na największy obwarzanek. Sztuki tej podjął się Jacek Haberka - właściciel tutejszej piekarni, z pomocą pań z Kół Gospodyń Wiejskich, skupionych w stowarzyszeniu „Kłos”. To one wpadły na pomysł tak niecodziennej promocji miasta i całej gminy. I trzeba przyznać, że im się to udało, gdyż relację z tego wydarzenia przekazały największe stacje telewizyjne.

Ogromny obwarzanek, wniesiony uroczyście na estradę, ważył 32,5 kg, a jego obwód wynosił 430 cm. Po dokładnym obfotografowaniu i pokrojeniu, szybko zniknął ze stołu. Każdy, kto przybył na imprezę chciał skosztować tego niecodziennego wypieku.

Dział: Wolbrom
piątek, 06 czerwiec 2014 10:23

Żal mi tych ludzi, bo jak mają żyć?

Hotel bez gwiazdek

Hotel, mieszczący się w Wolbromiu przy ulicy Pod Lasem, nie cieszy się dobrą sławą. Trochę za sprawą samych lokatorów, trochę ze względu na panujące tam warunki. Okazuje się bowiem, że kilka mieszkań ma utrudniony dostęp do bieżącej wody i ubikacji. Aż trudno uwierzyć, że w XXI wieku, w komunalnych mieszkaniach będących własnością gminy, można było dopuścić do takiego stanu!

Kto do tego dopuścił?

Powiedzmy od razu jasno – lokatorzy nie są bez winy. Jak wyjaśnia dyrektor Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Zdzisław Skoczyń, ogólnodostępne ubikacje i kuchnie były w poprzednich latach systematycznie dewastowane. Zostały, ale na pierwszym piętrze i lokatorzy z parteru mogą z nich korzystać.

Te na parterze w zeszłym roku zamieniono na mieszkania. Przynajmniej będzie z nich jakiś pożytek, zamiast kosztów i kłopotów.

Dział: Wolbrom